|
Życie Bytomskie to
pierwsza bytomska gazeta ukazująca się po wojnie. Pierwszy numer ukazał
się w 1956 roku. Mimo iż przez pewien czas reklamowała się jako pismo
"dla wszystkich, o wszystkim", od samego początku prezentowała
subiektywny i zmanipulowany obraz rzeczywistości. Dziś będąc jedynym
tego typu medium w Bytomiu pozwala sobie na spore naciski na różne komórki władzy
i wykorzystuje monopol do własnych - często nie współgrających z dobrem
miasta - celów.
Dlaczego nawołujemy do bojkotu tego tygodnika?
Bytom znajduje się w trudnej sytuacji, lecz
obecnie stoi przed szansą dynamicznego rozwoju, która może się nie
powtórzyć przez najbliższe dziesięciolecia. Życie Bytomskie będąc
monopolistą na lokalnym rynku prasowym, zamiast motywować władzę do
pracy, wzbudza wśród mieszkańców coraz większe frustracje. Doprowadza to
do tego, że bytomianie nie czują żadnego związku ze swoim miastem, czego
efektem są dewastacje nawet własnego miejsca zamieszkania i brak chęci
do działania na rzecz Bytomia.
Redakcja ŻB już dawno skończyła proponować władzy lepsze rozwiązania.
Zamiast tego znaczną część tygodnika zajmują treści krytykujące wszystko
co jest w tym mieście, ale nie zawierające żadnych propozycji zmian.
Czasami dochodzi do takich sytuacji, że redaktor naczelny nawołuje
mieszkańców północnych dzielnic do oderwania się od Bytomia i
przyłączenia się do Radzionkowa! Zdarzyło się też, że stwierdzono, iż
Opera Śląska powinna przenieść się do Katowic, bo obecne warunki
lokalowe nie pozwalają jej na rozwój. Ale nie zauważono, że czy to
Bytom, czy stolica województwa, pieniądze na budowę nowego gmachu raczej
zostaną pozyskane z funduszu Unii Europejskiej i w tej kwestii nasze
miasto ma takie same szanse na stworzenie nowoczesnej siedziby na swoim
terenie. To pokazuje, że dziennikarze pracujący w tej gazecie mają dość
tego miasta, lecz z braku innego zajęcia muszą ciągle w nim mieszkać.
Wstręt do Bytomia nie przeszkadza im jednak wykorzystywać pozycji ŻB do
własnych celów. Marcin Hałaś - dziennikarz tego tygodnika - dzięki temu
wydał już kilka książek za pieniądze z budżetu miasta oraz niedawno
zasiadł w Radzie Programowej Bytomskiego Centrum Kultury. Ten ostatni
fakt szczególnie dziwi, bowiem nie jest on poważany w środowisku
kulturalnym, a już na pewno nie nie jest uważany za wybitnego znawcę
sztuki. Powstanie Rady Programowej BCK jest efektem jego nacisków na
władzę, w celu usunięcia przeciwników w lokalnym środowisku kulturalnym.
Monopol doprowadził do lenistwa redakcji Życia Bytomskiego. Teksty
zawarte w tygodniku reprezentują niski poziom, natomiast reakcja
dziennikarzy na różne wydarzenia jest mocno ograniczona. Bardzo często
zdarza się, że gazety nie specjalizujące się w tematyce Bytomia, jak np.
Echo Miasta, czy katowicka Gazeta Wyborcza, podają informacje związane z
naszym miastem nawet miesiąc przed ŻB! Niektóre tematy czasem nie są w
ogóle podejmowane. Są to zazwyczaj wiadomości o inwestycjach lub
pozytywnych zmianach. Skandale i negatywne informacje są za to
zdecydowanie częściej opisywane. Powód jest prosty - negatywne
wiadomości łatwiej się sprzedają.
|
Co zamiast ŻB? |
Życie Bytomskie jest co prawda monopolistą na lokalnym rynku prasowym,
ale to nie oznacza, że nie ma innego źródła informacji w tym mieście.
Poniżej znajduje się lista mediów, gdzie znaleźć można wiadomości z
Bytomia:
Prasa:
- Polska Dziennik Zachodni - dodatek bytomski (ukazuje się w każdy
piątek)
- Gazeta Wyborcza - dodatek katowicki (dotyczy całej konurbacji i
ukazuje się codziennie)
- Echo Miasta - wydanie katowickie (dotyczy całej konurbacji i ukazuje
się w poniedziałki i czwartki)
- Goniec Górnośląski (ukazuje się w każdy piątek)
Internet:
- www.bytom.pl - serwis Urzędu Miejskiego
- www.bytom.naszemiasto.pl - serwis dziennika zachodniego
- www.bytomski.pl - niezależny serwis miejski
- www.bytom.info.pl - niezależny serwis miejski
- www.miechowice.net - niezależny serwis Miechowic
- www.mmsilesia.pl - niezależny serwis metropolitarny
- www.gazeta.pl/katowice - serwis katowickiego dodatku do GW
Mając dostęp do Internetu nie trzeba nawet kupować żadnej gazety, aby
dowiedzieć się co dzieje się w mieście. Wystarczy regularnie przeglądać
powyższe serwisy internetowe, a będziemy dużo lepiej zorientowani. |
Zbrodnia przeciwko promocji miasta
Życie Bytomskie działa także na szkodę promocji Bytomia, co raczej jest
po prostu rezultatem obrony swoich sojuszników i sposobem usuwania
zagrożeń. Bytom bowiem pierwszy raz od wielu lat zaczął być pozytywnie
postrzegany w mediach z zewnątrz. PR naszego miasta od dekady leżał na
ziemi i kwiczał, a większość informacji na jego temat dotyczyła
zamykania kopalń, bezrobocia, kradzieży złomu i katastrof budowlanych.
Biuro Promocji Bytomia od samego początku nie robiło nic, by wizerunek
miasta na zewnątrz był lepszy. BPB paradoksalnie działa tylko wewnątrz
Bytomia, będąc miejscem spotkań towarzystwa wzajemnej adoracji
związanego z redakcją ŻB i szefową tej jednostki organizacyjnej UM.
Zadanie promowania Bytomia poza jego granicami podjęła się nowa rzecznik
magistratu - Katarzyna Krzemińska-Kruczek - która objęła stanowisko
kierownika biura prasowego ze wcześniej wypracowaną wizją naprawy
wizerunku miasta. Jej pomysłem są cotygodniowe konferencje prasowe w
Urzędzie Miejskim, na które przyjeżdża coraz więcej dziennikarzy. Ona
także zainicjowała przebudowę niefunkcjonalnej i przestarzałej strony
internetowej ratusza, prezentację spotów reklamowych na lotnisku w
Pyrzowicach oraz umieszczenie w ponad 80 hotelach Krakowa wizytówek
zachęcających do inwestowania w Bytomiu oraz wizyt w Śląskim Teatrze
Tańca, Operze Śląskiej. KKK miała także plan połączenia BPB z BCK lub
Biurem Rozwoju Miasta, by umożliwić m.in. sprzedaż pamiątek przy Rynku i
zlikwidować jednostki dublujące swoje działania. Byłoby to zagrożeniem
dla szefowej Biura Promocji Bytomia, dlatego Życie Bytomskie rozpoczęło
batalię przeciwko pani rzecznik. Dowodem tego są skrajnie subiektywne i
mocno negatywne artykuły oraz felietony na jej temat. ŻB bitwę wygrało,
ponieważ prezydent nie zgodził się na propozycje KKK.
Kolejną zbrodnią przeciwko promocji miasta jest wojna przeciwko
dyrektorowi Centrum Sztuki Wysokiej "Kronika" - Sebastianowi
Cichockiemu. Kierowana przez niego galeria jest znana i poważana w całej
Polsce. Dzięki jego działaniom zajmuje wysokie lokaty w rankingach, a on
sam uważany jest za najbardziej wpływową osobę w polskiej sztuce. Za
sprawą jego pracy do Bytomia przyjeżdżali ludzie z całego kraju na
wystawy i imprezy, których nie mogli doświadczyć nawet w Krakowie i
Warszawie. Razem z garniturami z Bytomia i Śląskim Teatrem Tańca,
Kronika z sukcesem promuje nasze miasto na zewnątrz i zajmuje uwagę
dziennikarzy ogólnopolskich pism. Jednak nietolerancyjnemu
dziennikarzowi lokalnej gazetki - Marcinowi Hałasiowi - działalność
Cichockiego nie odpowiadała. Jego zdaniem w Kronice winny być
organizowane konkursy dla młodych poetów i wystawiane staromodne pejzaże
jak w galerii "Od Nowa 2" przy ul. Dworcowej. Niestety tym pierwszym nie
ma szans zdobyć dużej popularności, a o tej drugiej nie słyszał nikt
spoza Bytomia, Radzionkowa i Piekar Śląskich (a istnieje tyle samo co
Kronika). Efektem tej batalii jest utworzenie rady programowej BCK - pod
które podlega Kronika - by zatkać Hałasiowi usta. Może to jednak
zagrozić jakości CSW. Cichocki został
zwerbowany do warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej i tym samym nie
będzie już kierować bytomską galerią.
NIE CZYTAJ!
Chyba zostało już odpowiednio wyjaśnione dlaczego nie warto czytać Życia
Bytomskiego. Podsumowując: redakcja tego tygodnika wykorzystuje swój
monopol do prywatnych celów, dlatego publikuje artykuły skrajnie
subiektywne, bez zachowania zasad sztuki dziennikarskiej i często
przedstawia zmanipulowany obraz rzeczywistości. Dla utrzymania swojej
pozycji i obrony swoich sojuszników, niszczy osoby i instytucje ważne
dla miasta. Aby Bytom mógł odzyskać swój dawny blask, trzeba wzbudzić
wśród mieszkańców zaangażowanie w losy tego miasta. Życie Bytomskie
wzbudza jednak tylko coraz większe frustracje. Dlatego trzeba
zbojkotować ten tygodnik o komunistycznych korzeniach!
|